JAROSŁAW OLSZAK
Strona główna
Okręg wyborczy nr 3
 wykładowca PW i SGGW, radny Rady Miejskiej w Pruszkowie
O mnie:
W samorządzie

W pracy
Prywatnie
Zainteresowania
Fotki

Dziękuję wszystkim 271 wyborcom, którzy na mnie zagłosowali.
Dziękuję też wszystkim tym, którzy wsparli mnie słowem i czynem. Jestem zobowiązany.

Na tej stronie zamieszczam wieści z pruszkowskiego samorządu i okolic.
Tak mniej oficjalnie, a bardziej od kulis.
Ponieważ są to moje całkowicie subiektywne opinie oparte na obiektywnych przesłankach, proszę o wyrozumiałość tych, którzy się ze mną nie zgadzają. Zawsze mogą ze mną polemizować w ten czy inny sposób (np. na swojej e-stronie).

Zezwalam na korzystanie z materiałów tu udostępnionych pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia (tzn. tej strony).
Dodatki:
Spotkania szantowe
Myśli złote, myśli czarne
Do pobrania:
Śpiewnik szantowy
Śpiewnik różne
Śpiewnik kolędowy
Kontakt:
olszak.jarek@wp.pl
Inne strony:



Miasto Pruszków


Wydział Inżynierii Środowiska

Korespondent CW

Obrazy Zuzanny

6 V 2012
Kolejny podatek w samorządach?
Pracujemy właśnie nad sprawozdaniem z wykonania budżetu miasta za ubiegły rok. Dane są obiecujące. Zeszłoroczne wpływy budżetowe są o kilka procent większe, niż zaplanowaliśmy. Przy budżecie rzędu 150 milionów złotych oznacza to dodatkowe kilka milionów. Jest to tzw. nadwyżka budżetowa. Planujemy przeznaczyć ją na w większości na zmniejszenie zadłużenia Pruszkowa. Jest tak możliwość, że w tym roku miasto nie będzie musiało brać kredytu. Czy się uda - zobaczymy.
Tak gwoli prawdy muszę dodać, że sytuacja finansowa Pruszkowa, w porównaniu z innymi samorządami, jest na prawdę dobra. Większość samorządów zadłuża się na potęgę. Już nawet władza centralna jest tym zaniepokojona.
Tymczasem samorządowcy zamiast szukać oszczędności, kombinują skąd by wziąć dodatkową kasę. I chcą wprowadzić kolejny podatek. Bo tak jest najłatwiej i myśleć przy tym nie trzeba.

31 III 2012
Centrum Kultury w Pruszkowie
Mamy w planach wybudowanie budynku, w którym znalazłby swą siedzibę Miejski Ośrodek Kultury (obecnie przy ul. Zimińskiej - Sygietyńskiej), Zespół "Pruszkowiacy" (obecnie ul. Kraszewskiego 9) i sportowcy (obecnie na terenie "Znicza").
Lokalizacja: w miejscu starej hali "Znicza". Obiekt miałby garaż podziemny. Przy okazji powstałby dwupiętrowy parking w miejsce obecnego parkigu, między budynkiem biurowym a dużą halą. Istniejący parterowy budynek biurowy zostałby zburzony pod nową zabudowę.
MOK trzeba przenieść. Wymaga generalnego remontu i rozbudowy, a stoi na prywatnym gruncie (właściciel przejął działkę, która dotychczas była zarządzana przez miasto). Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie inwestował w cudzą działkę.
Przy okazji budowy nowej siedziby MOK znajdzie się miejsce dla "Pruszkowiaków" i sportowców. Poszczególne części będą wydzielone, z osobnym rozliczeniem energii - aby nie było nieporozumień.
Budynek ma mieć dwa piętra, przewidziano w nim między innymi salę koncertowo-kinową na 500 osób, salę konferencyjną na 200 osób, ściankę wspinaczkową na wewnętrznym patio. Jest koncepcja, wkrótce będzie projekt.
Nowa lokalizacja ma tę zaletę, że działka jest własnością miasta, teren jest uzbrojony. Kilkuletnie próby znalezienia innej lokalizacji na Centrum Kultury (np. pałacyk "Porcelitu") spełzły na niczym.

11 III 2012
O absurdalnych prawach
W planach miejskich jest budowa mieszkań komunalnych. Nowy budynek z 28 mieszkaniami ma powstać na Żbikowie przy ul. Długiej. Mieszkania będą przydzielane przede wszystkim osobom, które obecnie mieszkają w budynkach przeznaczonych do rozbiórki.
Jest to pierwszy taki budynek w Pruszkowie. Do podjęcia decyzji o jego budowie zmusiły nas bzdurne przepisy. W myśl zapisów ustawy, gmina (czyli wspólnota mieszkańców) ma zapewnić mieszkania tym, co ich nie mają. Musi zapewnić mieszkania praktycznie wszystkim eksmitowanym, bo nie ma tzw. eksmisji na bruk (a szkoda). Najdurniejsze w przepisach jest to, że w przypadku braku lokalu na eksmisję osoby, która nie płaci czynszu, to gmina  musi płacić czynsz właścicielowi mieszkania. Czyli delikwent nie płaci, ale mieszka, bo czynsz za niego płacą wszyscy. Absurd.

Po raz pierwszy w historii zapłaci „janosikowe”. Płacą je samorządy (gminy, powiaty, województwa), które mają znacząco wyższe dochody, niż średnia ogólnopolska. Płacą na tych, którzy dostają mniej. Pruszków zapłaci, bo dostał od ministra dodatkową dotację na podwyżkę dla nauczycieli, przez co przekroczył magiczną granicę wysokości dochodu, od którego się płaci. Będzie to nas kosztowało pół miliona złotych. Bo kto lepiej zarządza - dostaje po łapach.

Kolejnym durnym przepisem, który spowodował ubytki w budżecie naszego miasta, są zasady wyznaczania opłat za przedszkola. Od zeszłego roku obowiązują jeszcze głupsze przepisy. Dotychczasowe, i tak niskie, opłaty za przedszkola, są teraz jeszcze niższe. Wpłaty rodziców spadły o 25 procent. Brakujące pieniądze trzeba dołożyć z budżetu miasta – kosztem inwestycji. Rzeczywiste miesięczne koszty za dziecko w przedszkolu, to ponad 800 zł. Wcześniej rodzice płacili niecałe 200 zł. Teraz płacą jeszcze mniej. Rozumiem, że ktoś musi oddać dziecko do przedszkola, bo idzie do pracy, a zarabia mało. Takiemu trzeba pomóc. Ale co powiedzieć o mamuśce, która zawozi dziecko do przedszkola SUVem, a potem jedzie zrobić sobie tipsy? Do niej też wszyscy dopłacamy. A ona jeszcze żyje "na kocią łapę", bo wie, że jako "samotna matka" ma pierwszeństwo przy rozdziale miejsc w przedszkolach.

Do tylko przykłady absurdalnych przepisów, które uderzają w samorządy. Wymyślają je (p)osłowie. Władza centralna zwalcza samorządy, choć się do tego nie przyzna. Często taki poseł nawet nie wie, nad czym głosuje, bo samorządy go nie interesują. Był niegdyś pomysł, by senatorów wybierali samorządowcy. Senat byłby wtedy przeciwwagą dla sejmu, który ma tendencję do centralizowania władzy, właśnie kosztem samorządów. Pomysł mądry, ale jak wszystko co mądre i dobre, nie ma szans na przebicie się w polskim parlamencie.

12 II 2012
Ulica Jacka  Kaczmarskiego w Pruszkowie
Grupa mieszkańców Pruszkowa złożyła do Rady Miejskiej wniosek o nadanie nowej ulicy nazwy Jacka Kaczmarskiego. Ja również podpisałem się pod tym wnioskiem. Uzasadnienie znajduje się poniżej. Nowa ulica połączy Al. Wojska Polskiego z ul. Lipową. Jej przebieg można obejrzeć tutaj.

Wszystkich, którzy uważają, że jest to dobry pomysł, prosimy o poparcie tej inicjatywy, przez wysłanie listu do przewodniczącego Rady Miejskiej w Pruszkowie p. Henryka Wacławka, na adres: rada@miasto.pruszkow.pl.

Jacek Kaczmarski (1957-2004) - poeta, prozaik, autor i wykonawca piosenek. Kojarzony z etosem „Solidarności”, lecz jego twórczość jest o wiele bardziej obszerna, zarówno w czasie jaki i w tematyce. Zadebiutował w 1976 r. na Warszawskim Jarmarku Piosenki.
W 1981 r. podczas trasy koncertowej we Francji, zaskoczył go stan wojenny. Pozostał na emigracji. Występował w wielu krajach na rzecz podziemnej „Solidarności”, brał udział w wielu akcjach charytatywnych. Pracował m.in. w Radiu Wolna Europa. Do Polski wrócił w 1990 r. W 1995 r. z żoną i córką osiedlił się w Australii. Do Polski przyjeżdżał na koncerty i promocje kolejnych płyt.
Odznaczony w 2000 r. przez prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Pośmiertnie w 2006 r. został odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Zmarł 10 kwietnia 2004 r. w szpitalu w Gdańsku na raka krtani. Został pochowany w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Komunizm, nawet jeśli nazwiemy go tylko „realnym socjalizmem”, był systemem opartym na kłamstwie i jako taki panicznie bał się wszelkiego wolnego słowa. Pamięć o konfrontacji jaka w drugiej połowie lat 70. i całą dekadę lat 80. miała miejsce w Polsce pomiędzy strażnikami tej ideologii a ludźmi, którzy zwyczajnie chcieli być wolni, powoli odchodzi w przeszłość. Cóż, nieubłagana zmiana pokoleniowa.
Owe  zmagania były, unikalne w historii, bo jedna strona jako argument miała tylko przemoc, zaś strona druga wydawane w konspiracji ulotki, broszury, książki i kasety z muzyką, Praca podziemnych drukarzy przeciwdziałała intelektualnemu karleniu społeczeństwa. Natomiast niezależna muzyka podnosiła na duchu i ułatwiała „bycie razem” przez wywoływanie wspólnych, pozytywnych emocji.

Przy całym szacunku dla poetów – muzyków tej klasy co P.T. Jan Krzysztof Kelus czy Jacek Kleyff,  postacią symboliczną dla tego działu kultury niezależnej był i pozostanie Jacek Kaczmarski. Wierszy napisał grubą księgę, a wszystkie niesłychanie wartościowe literacko. Do tekstów tych potrafił skomponować znakomicie pasującą muzykę (ponad 600 piosenek). Swe utwory wykonywał samodzielnie w niezapomniany sposób.

Przez długie lata Kaczmarski „był grany” na prywatkach i przy ogniskach. „Leciał” w tle intelektualnych dyskusji. Był „niezbędnikiem” niezależnie myślącej młodzieży.
Po roku 1989 bard dał kilka, tym razem legalnych już, koncertów i … zniknął. Tryumfująca „Solidarność” podzieliła się na zwalczające się obozy. Żadnemu z nich nie udało się zawłaszczyć sobie mistrza. Stał się zatem niepotrzebny. Wytykano mu, że przyjął medal nie od tego co trzeba, albo, że odmówił agitowania za kimś innym. Jednym słowem czyniono poecie zarzuty z jego niezależności.
Dla wielu pozostał jednak wieszczem w tradycyjnym znaczeniu tego słowa: przewidywał bowiem i ostrzegał. Pisał i śpiewał o sprawach ważnych i tych przyziemnych. O historii, sztuce i literaturze. O ludziach wielkich i o tych pospolitych...

Otaczająca nas przestrzeń: budynki, ulice, place, parki, pomniki, wszystko to niesie potężny kod kulturowy. Mówi wiele o czasach w których powstały, ale i o nas – co z tego dziedzictwa uznaliśmy za swoje, o co dbamy, co kultywujemy. Dlatego Jacek Kaczmarski powinien mieć ulicę swojego imienia w każdej miejscowości, w której mieszka choć garstka ludzi wrażliwych na historię, literaturę, muzykę – na piękno. Zasłużył na nią swoją odwagą, kunsztem swoich dzieł oraz niezmordowanym krzewieniem niematerialnych, duchowych wartości.
Argumentem pobocznym, ale także godnym wzięcia pod uwagę jest fakt, że nazwanie ulicy imieniem Jacka Kaczmarskiego nikogo nie powinno urazić, zaboleć, dotknąć. Jednocześnie, będzie to forma przypomnienia o pokoleniu, które bez rozlewu krwi zmieniło Europę.


25 I 2012
Gdzie galeria?
Dyskutowaliśmy o tym, gdzie ma powstać galeria handlowo-kinowa. Trudny wybór - obie lokalizacje mają zalety i wady. Skłaniam się do tego, by w obu planach zagospodarowania wprowadzić zapis, umożliwiający budowę dużych obiektów handlowo-usługowych. Takie jest również zdanie części radnych i prezydenta. Niech wygra lepszy. Albo niech się inwestorzy dogadają i ustalą uzupełniające się funkconalnie projekty.
Co do terminów, to wybudowanie Galerii Sienkiewicza przeiwdziane jest w 2013 r., natomiast Galerii Waryńskiego - trzy lata po uchwaleniu przez radnych planu zagospodarowania przestrzennego, czyli w 2015 r. I to pod warunkiem, że nie będzie problemów z PKP przy wydawaniu pozwoleń. A jak wiadomo z PKP bywa różnie.

22 I 2012
Galeria i kino w Pruszkowie - trzeba wybrać
Jest duża szansa, że w perspektywie kilku lat powstanie w Pruszkowie galeria handlowa z salami kinowymi. Jest dwóch inwestorów i dwie lokalizacje, obie w pobliżu stacji PKP.
Pierwsza lokalizacja, to teren u zbiegu ulic Sienkiewicza i Stalowej, mniej więcej tam, gdzie dawniej było wejście do  zakładów „Mechanicy”. Druga lokalizacja jest po drugiej stronie torów, vis a vis stacji PKP (przy ul. Waryńskiego). Z tych dwóch projektów, może powstać tylko jeden. O tym, który to będzie, zdecydują radni Pruszkowa, uchwalając plan zagospodarowania przestrzennego. Na razie trwa dyskusja i burza mózgów.
Jakby ktoś był zainteresowany szczegółami – proszę o kontakt. Posiadam materiały przygotowane przez inwestorów. Niestety – nie zgodzili się na to, bym je zamieścił na stronie.


9 XII 2011
Budujemy ulice
Poniżej podaję plan budowy nowej nawierzchni ulic wraz z przewidywanym rokiem zakończenia. Najwięcej dzieje się w dzielnicy Bąki - między Żbikowem a Piastowem, bo tam, gdzie kiedyś były pola, teraz powstają nowe osiedla.

Gąsin 
  

ul. Bryły - połączenie z ul. Przejazdową    2012
ul. Błońska    2013
ul. Liliowa    2013
ul. Murarska    2013
ul. Jaśminowa    2014
ul. Morelowa    2014
ul. Porzeczkowa    2014

os. Staszica   
ul. Działkowa    2012 - 2014
ul. Zgoda    2013
ul. Dębowa    2014
ul. Jasna    2015
 
Żbików i Bąki   
ul. Konotopska     2012 - 2013
ul. Chabrowa     2012 i 2014
ul. Gałczyńskiego     2012 i 2015
ul. Żbikowska    2012
ul. Kamińskiego    2012
ul. Ogrodowa    2012
ul. Miernicza    2012
ul. Norwida    2012
ul. Nałkowskiej    2012
ul. Przedszkolna    2013
ul. Graniczna    2013
ul. Miodowa    2013
ul. Widok    2013
ul. Warzywna    2013
ul. Kwitnąca    2013
ul. Zdziarska (od Korczaka)    2013
ul. Bąki    2014
   
os. Ostoja   
ul. Zdzisława    2014

Śródmieście   
ul. Berenta    2012
ul. Anielin    2012
ul. Cmentarna    2013
ul. Marii    2013
ul. Kościelna    2013
ul. Potulickiego    2013
ul. Piękna    2014
ul. Majowa    2014
ul. Obrońców Pokoju    2014
ul. Stalowa    2015
ul. Mokra    2015

Ponadto powstaje całkiem nowa ulica, na przedłużeniu ul. Powstańców. W 2012 r. zostanie wybudowany odcinek między Al. Wojska Polskiego a ul. Prusa, a w latach 2013 - 2014 odcinek między ul. Komorowską a ul. Lipową.

15 XI 2011
Ekstawagancje artystek
Członkowie Twórczego Klubu Artystów Plastyków "Sztuka", działającego przy MDK "Pałacyk" w Pruszkowie zapraszają na wystawę swych obrazów.
Wystawa nosi tytuł EKSTRAWAGANCJE. W programie wieczoru - niespodzianka. :)
O klubie i o obrazach można się dowiedzieć na stronie www.

13 XI 2011
Jak to z Marszem było
W piątek byłem z dwoma kolegami na Marszu Niepodległości. Około godz. 15.15 ruszyliśmy od Metra Centrum ulicą Marszałkowską w kierunku Placu Konstytucji, skąd Marsz miał wyruszyć. Marszałkowską na wysokości ulicy WIlczej przegradzał kordon policji. Aby dołączyć się do Marszu musieliśmy bocznymi ulicami: Hożą, Poznańską, Lwowską i Nowowiejskiej, dojść do ul. Waryńskiego, gdzie dogoniliśmy Marsz. Przebieg trasy: Waryńskiego, Puławska, Goworka, Spacerowa, Belwederska, Aleje Ujazdowskie. Marsz zakończył się około godz. 17 na Placu na Rozdrożu.
W Marszu było dużo młodych ludzi płci obojga, starsze panie, kombatanci, rodziny z dziećmi, kibice z całej Polski. Wszyscy szli spokojnie i karnie, coś tam śpiewano, coś tam skandowano. Był porządek.
Po Marszu, z biało-czerwoną flagą we trzech przeszliśmy na Centralny. Nikt nas nie zaczepiał, nie było żadnych śladów niepokojów.
Natomiast to, co potem oglądałem w telewizjach i czytałem na głównych portalach internetowych - to jakaś inna rzeczywistość. Przykładowe tytuły "Uczestnicy Marszu walczą z policją", "Święto Niepodległości przerodziło się w zamieszki", "Zdjęcia z zadymy na Marszu Niepodległości".
Oświadczam jako naoczny świadek - nie było żadnej zadymy na Marszu Niepodległości, uczestnicy Marszu z nikim nie walczyli, nie było żadnych faszystowskich ani antysemickich haseł. Było normalnie.
Za to dziennikarze głównych mediów zachowali się jak hieny. Oszukali ludzi.
W świat poszedł zupełnie inny przekaz. Oglądając te relacje czułem się jak za komuny. Jak za Urbana, gdy był rzecznikiem prasowym rządu Jaruzelskiego. Myślałem, że tamte zakłamane czasy minęły bezpowrotnie. Myliłem się.

Skąd zatem wzięły się te zamieszki?
PO pierwsze - tzw. antyfaszyści, a w rzeczywistości różnej maści anarchiści i trockiści (Trocki  uważał na przykład, że Lenin jest za mało radykalny w mordowaniu ludzi), zjechali się do Warszawy, by zrobić zadymę.
PO drugie - policja zachowywała się nieracjonalnie i prowokująco: nie przepuszczała przez kordon ludzi, którzy chcieli się przyłączyć do Marszu, a na zakończenie nie dopuściła do przemówień znanych polityków pod pomnikiem Dmowskiego i ogłosiła rozwiązanie Marszu - do czego nie miała prawa.
PO trzecie - wśród uczestników Marszu byli prowokatorzy, tacy, jak np. ten tutaj.

Co do podpalonych samochodów TVN, to śmiem przypuszczać, że podpalono je dla zwiększenia oglądalności. Strata dla TVN żadna, bo wozy były UBezpieczone. A dzięki temu - njus na pierwszą stronę!

Jak ktoś uważa, że bredzę, to zapraszam za rok na Marsz Niepodległości. Na własne oczy można będzie się przekonać, że skandowane przez opozycjonistów w czasach PRL hasło "Telewizja kłamie!" nie straciło na aktualności.
"Nie oglądaj telewizji, bo będziesz mieć w głowie glizdy!" - radził ćwierć wieku temu Bohdan Smoleń. I tego się trzymajmy...

30 X 2011
Spędzą Święta poza domem
Lipcowy wybuch gazu w bloku przy Al. Wojska 31 zniszczył doszczętnie kilka mieszkań. Kilka innych potrzebuje generalnego remontu: kładzenie nowych tynków i podłogi. Najbardziej poszkodowani mieszkają u rodziny, albo lokalach przydzielonych przez prezydenta Pruszkowa lub PSM. Właściele zniszczonych lokali dostali pieniądze z ubezpieczenia budynku przez Pruszkowską Spółdzielnię Mieszkaniową. Wystarczy to może na wymianę okien.
Stowarzyszenie 5plus z Pruszkowa już w sierpniu zorganizowało zbiórkę pieniędzy. Odzew mieszkańców okazał się być bardzo mały: po tym, jak we wrześniu piętnastu radnych przekazało pieniądze z diety za sesję na pomoc poszkodowanym w wybuchu, na koncie było łącznie 4500 zł. Z czego połowa to darowizna piętnastu radnych.
Ostatnio otrzymałem list od mieszkańca bloku, w którym był wybuch. Fragment przytoczę:

Przeczytalem w dziejszym Kurierze Południowym o Pana inicjatywie organizowania  pomocy poszkodowanym w wyniku wybuchu. Mnie na szczęście poza szokiem i drobnymi kłopotami ze Spółdzielnią Mieszkaniową ten wybuch nie spowodował większych strat. Natomiast mam sąsiadkę z trzeciej klatki schodowej czwarte pietro, którą w czasie akcji ratunkowej strażacy wynieśli z balkonu, gdyż miala odciętą drogę ratunkową z powodu pożaru. Jest to osoba samotna, starsza około lat 80, uczciwa, emerytka z emeryturą kilkast złotych miesięcznie i w swej biedzie bardzo honorowa. W dniu dzisiejszym z nią rozmawiałem i powiedziała mi, że w wyniku pożaru wszystko co miała spaliło się. Pozostała jak stała w chwili ewakuacji budynku. Cały jej dobytek życiowy przepadł. Wstydzi się prosić o pomoc...

I dalej:
Pierwsza pomoc została już udzielona, ale to dopiero początek kłopotów poszkodowanych. Chodzi mnie przede wszystkim o te osoby, których mieszkania zastały całkowicie zniszczone, to jest po wybuchu zostały rozebrane i w tej chwili są na nowo budowlane. Mieszkania te najprawdopodobniej zostaną oddane mieszkancom do użytkowania w styczniu-kwietniu 2012 roku i wtedy dopiero potrzebne będą pieniądze na zakup koniecznych mebli, pościeli, sprzętu gospodarstwa domowego i.t.p., zwlaszcza, że nie wiem w jakim stanie zostaną te lokale oddane do użytku, to znaczy w co będą wyposażone. Myślę, że z każdym poszkodowanym trzeba porozmawiać indywidualnie, bo pomoc uzyskana ze zbiórek publicznych, czy innych darowizn powinna być przeznaczona przede wszystkim ludziom najbiedniejszym.

I tak właśnie Stowarszyszenie 5plus działa - rozmawia indywidualnie z poszkodowanymi i chce pomóc najbiedniejszym. Tylko na razie ma na koncie zaledwie 4500 zł.

Ciągle jeszcze można pomóc. Zbiórka pieniędzy trwa. Oto numer konta, na które można wpłacić pieniądze na pomoc poszkodowanym w wybuchu w buynku przy Al. Wojska Polskiego 31 w Pruszkowie:

Stowarzyszenie 5plus
ul Wokulskiego 13/29
05-800 Pruszków
64 2490 0005 0000 4600 3356 3505

29 X 2011
Podatki o 300% w górę
Na szczęście nie tym razem.
Czwartkowa sesja RM była długa i miejscami emocjonująca. Najwięcej wrażeń dostarczyła dyskusja, a potem głosowanie nad nowymi stawkami podatku od nieruchomości.
Podatek ten uchwala rada gminy i w całości wpływa do kasy miasta. Maksymalna stawka podatku, liczona na metr kwadratowy działki czy budynku, jest co roku ustalana przez ministra.
Wzrost ten w przybliżeniu równy jest wysokości rocznej inflacji.
Przez ostatnie lata w Pruszkowie stawka podatku była uchwalana na poziomie maksymalnej stawki z roku poprzedniego. Wyjątkowo w zeszłym roku RM nie podwyższyła podatków.
W bieżącym roku prezydent zaproponował, by ustalić stawkę podatku od nieruchomości na 2012, na poziomie maksymalnej stawki tegorocznej. Czyli zgodnie z tym, co było w ubiegłych latach. Z wyjątkim budynków "związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych". Dotyczy to szpitali, przychodni, gabinetów lekarskich, ale nie np. aptek. Od lat stawka podatku dla tych obiektów w Pruszkowie jest około cztery razy mniejsza, niż maksymalna. I tak miało być w tym roku - zaproponowano 1,2 zł/m2.
Tymczasem Komisja Gospodarki Komunalnej zgłosiła wniosek, by stawka podatku wyniosła 4,27 zł za metr kwadratowy (czyli tegoroczne maksimum). Oznaczało by wzrost podatku od nieruchomości dla szpitali i przychodni o prawie 300 procent. Po burzliwej dyskusji - zagłosowano. Przeciw wnioskowi Komisji była na szczęście większość radnych. Za wnioskiem głosowali trzej radni PiS (w tym przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej) oraz większość radnych z PO. Przeciw był cały klub SPP, dwóch radnych z PiS i bodajże jeden z PO.

Prócz tego radni zmniejszyli bonifikatę przy wykupie mieszkania komunalnego z 75% do 20%. Nowe przepisy wejdą w życie od nowego roku. Z dotychczasowej zniżki będzie można skorzystać, jeśli przed końcem roku złoży się wniosek o wykup mieszkania, a akt notarialny zostanie zawarty do 31 marca 2012 r. Tylko jeden radny był przeciwko zmniejszeniu bonifikaty, a byłem to ja. Dlaczego tak? Ponieważ mam swoje własne spojrzenie na tę sprawę.

23 X 2011
Kto w ZTM rżnie głupa?
Warszawski Zakład Transportu Miejskiego, w porozumieniu z Kolejami Mazowieckimi, zaproponował podwarszawskich gminom wzrost opłat za korzystanie ze wspólnego biletu o 46 procent. W przypadku Pruszkowa ma być to ponad 3 143 000 zł, w porównaniu z kwotą
2 147 652 zł w 2011 r. Tymczasem ceny biletów w Warszawie wzrosły średnio o jedną trzecią. Czym zarząd ZTM argumentuje tak drastyczną pożyczkę - nie wiadomo. Zapewne po prostu z pozycji monopolisty rzucił kwotę i teraz czeka na rekację, udając niewiniątko. Za negocjacje z ZTM ze strony Pruszkowa odpowiedzialny jest wiceprezydent Andrzej Kurzela. Szczerze życzę mu sukcesu.

W 2012 r. planuje się, że Pruszków wyda na kominikację zbiorową ponad 4 miliony złotych. Prócz wspomnianej wyżej kwoty na SKM i KM, będzie to:
145 000 zł na minibusy PKS w obrębie Pruszkowa,
112 000 zł dla ZTM na linię nocną (N85)
240 000 zł dla ZTM na połączenie osiedla Staszica z PKP (L11)
360 000 zł dla ZTM na uruchomienie nowej linii (L?) dla Żbikowa i Bąków.

Oczekiwania rosną, obowiązków przybywa, tylko z kasą krucho. Tak jest w całej Polsce. Pruszków jakoś daje sobie radę. To dobrze.
Choć na najbliższej sesji planowana jest podwyżka podatków lokalnych. A to niedobrze. Z kryzysem walczy się tnąc wydatki, a nie zwiększając daniny.
A mieszkańcy powinni się przyzwyczajać, do myśli, że "dobrze to już było".* I powściągnąć swoje chciejstwo.
Parafrazując JFK:
Nie pytaj, co Pruszków może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla Pruszkowa.

*Odpowiedź Radia Erewań na pytanie, kiedy będzie dobrze? Dobrze to już było!

9 X 2011
Życie na kredyt
Samorządy toną w długach. O tym mówi się coraz głośniej. Ale jakoś cicho o ty, co jest tego przyczyną. Tomasz Cukiernik napisał w tygodniku "Najwyższy Czas!" artykuł na ten temat. Znajdują się tam dane o zadłużeniu polskich samorządów w latach 1999-2011, przy czym kwota zadłużenia ma koniec 2011 r. jest prognozą.


Z wykresu widać wyraźnie, że zadłużenie wzrosło skokowo w 2005 r., a od roku 2009 rośnie lawinowo. Jakia może być tego przyczyna? W 2004 roku rozpoczął się przydział unijnych dotacji, tzw. pierwszej transzy. Rozdział środków kolejnej, większej transzy rozpoczął się w 2007 roku i ma trwać do roku 2014. Pamiętać trzeba o tym, że w 2010 roku były wybory samorządowe, przed którymi trzeba było pokazać wyborcom, że "się buduje za unijne".
Specyfika dotacji unijnych wygląda w ten sposób, że najpierw trzeba zbudować za swoje, żeby potem otrzymać zwrot. Gdy się nie ma "swoich", trzeba wziąć kredyt. Ot i cała tajemnica. Unia zadłuża polskie samorządy. Presja społeczna na pozyskiwanie środków unijnych jest tak duża, że władze samorządowe często nie zwracają uwagi na zasadność budowy tego czy innego obiektu. Robią budżet pod to, na co akurat "unia daje". Płacą za projekty i opracowania, często rozpoczynają budowę jeszcze przed przyznaniem dotacji, bo czas ucieka, a przecież już się ludziom obiecało. A potem często "złoty deszcz dotacji" nie spada, bo dotacje przyznawane są tym, co mają wejścia we władzach wojewódzkich, które te dotacje rozdzielają. A jak się zaczęło budować, to trzeba skończyć, więc buduje się z kredytu.
Także ci co dostają dużo, muszą brać duże kredyty. Bo unia daje tylko część środków. Zadłużenie rośnie. Kolejny program unijny, kolejne nadzieje, kolejne kredyty. Tak upadała Grecja...
Do tego trzeba dodać pieniądze stracone na wykonanie opracowań, których normalnie by się nie robiło, ale "unia wymaga". I koszty zatrudnienia urzędników "od unijnych dotacji".
Według "Pulsu Biznesu" najbardziej zadłużonym samorządem jest Wrocław, którego dług w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynosi 2 800 zł.  Potem jest Kraków 2 600 zł, Warszawa 2 500 zł i Toruń zadłużony na 1 900 złotych w przeliczeniu na jednego mieszkańca.
Z moich wyliczeń wynika, że dla Pruszkowa ten wskaźnik wynosi 820 zł (dług 45 milionów złotych i 55 tysięcy mieszkańców. Grodzisk Mazowiecki jest zadłużony na 69 milionów złotych, co przy 40 tysiącach mieszkańców gminy daje wskaźnik 1 725 złotych długu na jednego mieszkańca. Grodzisk Mazowiecki dostaje znacznie więcej dotacji niż Pruszków (z różnych przyczyn, ale o tym może innym razem). Wniosek jaki się nasuwa jest taki - kto więcej dostaje dotacji, ten musi więcej się zadłużać. A czasy, które nadchodzą są, delikatnie mówiąc, niepewne.
Wskaźniki zadłużenia Pruszkowa dają nadzieję, że mimo przewidywanej zapaści finansów publicznych Polski (może nie Grecja, ale co najmniej Irlandia), nie wpadniemy w spiralę zadłużenia.
A pamiętam jeszcze, jak w poprzedniej kadencji radni Platformy Obywatelskiej (między innymi Jerzy Sierak - sekretarz starostwa, Wojciech Gawkowski - obecnie radny PO) twierdzili, że "miasto za mało odważnie się zadłuża". Gdybyśmy wtedy takich mędrków posłuchali, teraz pewnie bylibyśmy pod kreską.

Artykuł Tomasza Cukiernika "Samorządy toną w długach" będzie można przeczytać tutaj, gdy zostanie udostępniony.

2 X 2011
Wrześniowa sesja
Podczas sesji RM w ostatni czwartek, przyjęliśmy uchwałę wprowadzającą w Pruszkowie strefę płatnego parkowania. Zatwierdzony zasięg strefy można zobaczyć na mapce. Najważniejsza korekta dotycząca przepisów, to zmiana ceny abonamentu typu "M" z 20 zł do 10 zł miesięcznie. Teraz zostanie rozpisany przetarg na wykonanie i obsługę strefy. Jak wszystko sprawnie pójdzie, to SPPN ruszy od nowego roku. Wpływy, jakie trafią z tego tytułu do budżetu miasta, będą przeznaczone na rozwój komunikacji miejskiej.

Druga ważna sprawa, to zmniejszenie deficytu budżetowego Pruszkowa w 2011 r. o ponad 8 milionów złotych. OP tyle mniej weźmiemy kredytu z banków. Zrezygnowaliśmy z inwestycji, które nie są niezbędne. Niektóre przesunęliśmy na rok przyszły. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że idą trudne czasy - także dla samorządów. Już kilkaset gmin w Polsce (na ponad 2600) w przyszłym roku nie wyda złotówki na inwestycje. Nie mają własnych dochodów, a straciły zdolność kredytową. Pora zacząć oszczędzać.

Ponadto 15 radnych (z 20 obecnych na sesji) zadeklarowało przekazać czwartkową dietę (około 180 zł) na pomoc dla poszkodowanych w wyniku wybuchu gazu w bloku przy Al. Wojska Polskiego 31.

23 IX 2011
Będzie płatne parkowanie
Na najbliższej sesji, w czwartek 29 IX, Rada Miejska w Pruszkowie zadecyduje o wprowadzeniu strefy płatnego parkowania niestrzeżonego (w skrócie SPPN). Z projektem uchwały można się zapoznać tutaj: projekt. SPPN powstała na podstawie "Parkingowego studium wykonalności poprzedzające wprowadzenie Strefy Płatnego Parkowania na terenie Pruszkowa".

W telegraficznym skrócie.
SPPN dzieli się na trzy podstrefy: A, B i C.
Podstrefa A obejmuje centrum miasta, rejony stacji PKP i WKD. Opłaty będą obowiązywać w dni robocze w godzinach od 8 do 18. Opłata za pół godziny wynosi 1 zł, a całodniowy postój 10 zł. Mieszkańcy będą mogli wykupić miesięczny abonament za 20 zł (abonament typu "M"), uprawniający do parkowania przy ulicy, przy której właściciel pojazdu zamieszkuje.
Podstrefa B  (ulice w pobliżu targu przy ul. Komorowskiej) jest płatna we wtorki i piątki w godzinach od 6 do 13, czyli podczas targów. Opłata wynosi 1 zł za pół godziny lub 8 zł za cały dzień. Abonament typu "M" kosztuje 5 zł.
Podstrefa C - to parking wzdłuż torów przy stacji WKD. Parkowanie jest płatne w dni robocze w godzinach od 8 do 18. Pół godziny postoju kosztuje 1 zł. Posiadacze miesięcznego biletu WKD mogą wykupić abonament tupu "S" za 50 zł miesięcznie. Abonamentu typu "M" nie przewidziano. Ciekawe dlaczego?

Założenie jest takie, że całą infrastrukturę i obsługę zapewni firma wyłoniona w przetargu. Uzgodnioną część wpływów będzie przekazywać miastu lub powiatowi - w zależności od tego, na czyjej ulicy stoi parkomat. I jeszcze ciekawostka: parkomaty mają być zasilane energią słoneczną.
Jeśli ktoś ma uwagi do SPPN, to proszę je zgłaszać do radnych (np. do mnie), bo to radni będą decydować o ostatecznym kształcie strefy. Jeśli ktoś chciałby podyskutować, to przed sesją radni zajmą się tym tematem na Komisji Gospodarki Komunalnej i Komisji Skarbu. Wtedy można przyjść i porozmawiać, a nie odkładać na ostatnią chwilę, czyli na czwartkową sesję RM.

31 VIII 2011
Kontenery i woda w piwnicy
Podczas ostatniej sesji RM  zajmowaliśmy się rutynowymi sprawami. Nie było punktów, które wzbudziłyby większe emocje. Dwie rzeczy zasługują jednak na uwagę.

Po pierwsze, zarezerwowaliśmy w budżecie 500 tysięcy złotych na spłatę czynszów dla Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Dlaczego? Bo takie są przepisy. Gmina ma zapewnić lokal mieszkalny osobie, której zasądzono eksmisję z prawem do lokalu socjalnego. Jeśli gmina nie ma wolnych mieszkań, musi płacić czynsz właścicielowi mieszkania.
Pruszkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa ma kilkadziesiąt wyroków eksmisyjnych za niepłacenie czynszu. Pruszków nie ma tylu mieszkań komunalnych, żeby wszystkich przekwaterować. Rocznie przeznacza kilka-kilkanaście mieszkań na eksmisję, a dłużników coraz więcej. Dlaczego my wszyscy musimy płacić (z naszych podatków), a tamci sobie mieszkają za darmo?.
Jeśli kogoś nie stać na czynsz, to powinien znaleźć coś tańszego, a nie pasożytować. A często nie płacą nie dlatego, że nie mają, tylko dlatego, że nie chcą. Bo co im kto zrobi, jak nie ma gdzie ich przekwaterować?
Ale można tak jak w Wodzisławiu, gdzie dla takich przypadków szykują mieszkania w kontenerach. Efekty podobno już są, mimo, że kontenerów jeszcze nie ma: wpływy z czynszów wyraźnie wzrosły. Takie radykalne kroki przydałyby się i u nas.

Druga sprawa, to zalewanie piwnic w domach, związane z wysokim poziomem wód gruntowych. Na sesji mieszkańcy Malich skarżyli się, że mają wodę w piwnicy i chcieli, żeby miasto coś z tym zrobiło. Ale niby co? Z publicznych pieniędzy nie można wydawać na prywatne cele. Właściciele domów mogą jednak założyć spółkę wodną i wspólnie znaleźć rozwiązanie problemu. Tak jak zrobili to mieszkańcy Żbikowa.
A tak swoją drogą, to po 20 latach suchych, te ostatnie trzy dały się ludziom we znaki. Szczególnie tym, co wybudowali się na torfowiskach, bo tam działki były tanie. I tym, co nie zabezpieczyli swoich piwnic, bo nie przewidzieli, że poziom wód gruntowych podniesie się o 2 metry. Oczywiście współczesna technika nie takie problemy potrafi rozwiązać, ale to niestety kosztuje.

3 VIII 2011
Herbapol i wybuch gazu
Dwie sprawy, o których chcę napisać dotyczą ostatnich dni: prywatyzacja Herbapolu i wybuch gazu w bloku przy Al. Wojska Polskiego.
Herbapol został sprzedany podobno za nieco ponad 35 milionów złotych. Cena wywoławcza wynosiła 35 milionów. Zainteresowanych zakupem było pięć firm, ale ostatecznie tylko jedna złożyła ofertę. I to na taką kwotę, jakby miała pewność, że nikt ich nie przebije. Widocznie szefowie firm  dogadali się i podzielili tort: ta prywatyzacja jest nasza, więc nam nie przeszkadzajcie. Za to, jak będą sprzedawać inny zakład, to my nie będziemy się wtrącać. I cała idea sprzedaży temu, kto da więcej, wzięła w łeb. Jest tajemnicą poliszynela, że nowy nabywca kupił zakład, dla fitolizyny i znaku firmowego. Herbapol Pruszków był konkurencją. Teraz jest częścią imperium. Czy zostanie zlikwidowany, tak jak fabryka kabli w Ożarowie, którą kupiono i zamknięto, bo stanowiła konkurencję dla  pozostałych dwóch zakładów nowego właściciela?
Pruszkowski Herbapol przynosi zysk. Pytają ludzie - po co rząd sprzedaje dobrze prosperujący zakład? Odpowiedź jest prosta - sytuacja budżetu państwa jest tragiczna. Dziura budżetowa wciąż rośnie, na skutek obłędnej polityki rządu premiera Tuska. Wygląda na to, że będziemy drugą Portugalią (bo, mam nadzieję, że nie drugą Grecją). Trzeba skądś wziąć pieniądze, aby dotrwać do wyborów. I sprzedają, co się da, byle szybko. Ostatnio - pruszkowski Herbapol.

W piątek wybuchł gaz w bloku przy Al. Wojska Polskiego 31. Dużo o tym napisano, nie będę się powtarzał. Jedno wyjaśnię - jaka jest możliwa pomoc pruszkowskiego samorządu. Miasto może przeznaczyć pieniądze z rezerwy budżetowej (będącej w dyspozycji prezydenta Pruszkowa) na doraźną pomoc dla ofiar wybuchu: zakwaterowanie, wyżywienie itp. Jeśli będzie taka potrzeba, można przydzielić mieszkania zastępcze. I tyle. Nie ma mowy o wykładaniu pieniędzy na remont budynku, który do miasta nie należy. Nie mówiąc już o postawieniu nowego, jak to co niektórzy fantaści opowiadają. Takie są przepisy i tego się nie przeskoczy. A kto mówi coś innego, ten jest blagier, czyli łgarz. Albo niepełnosprytny jakiś.

7 VII 2011
Hotele, bonifikaty i rolnictwo jako priorytet
W ubiegły czwartek w ostatnim dniu czerwca, miała miejsce X Sesja RM w Pruszkowie.
Pod obrady trafiła sprawa ośrodka opieki nad osobami chorymi na chorobę Alzheimera. Izraelska firma chciałaby na terenie Pruszkowa otworzyć taki zakład, ukierunkowany na osoby, które zarabiają dużo powyżej średniej krajowej. I to nie w złotówkach. Firma ma pieniądze i fachową kadrę. Szukają lokalizacji, zależy im na czasie. Mają pomysł, by przerobić na ten cel jeden z dwóch pruszkowskich hoteli, Ideal – przy Zniczu lub Victor – przy torze kolarskim. Oba hotele cienko ostatnio przędą. Ideal to nawet już jest zamknięty, a Victor, budowany z myślą o obsłudze międzynarodowych imprez sportowych, przejechał się, kolokwialnie rzecz ujmując, na torze kolarskim, który też cienko przędzie. Firma nie jest zainteresowana inną proponowaną lokalizacją na terenie Pruszkowa: terenem szpitala w Tworkach, choć jest tam i miejsce i zgoda. Co najmniej dziwne było to, że do przekształcenia Victora z hotelu na obiekt medyczny, przekonywał radnych dyrektor hotelu Ideal. Nie było ani przedstawiciela izraelskiej firmy, ani też kogoś reprezentującego interesy Victora. Ostatecznie rada Miejska nie wyraziła zgody na zmianę planu zagospodarowania terenu, który umożliwiłby otwarcie w hotelu Victor zakładu opieki zdrowotnej.

Druga sprawa wzbudziła znacznie więcej emocji, choć nie dotyczyła bezpośrednio Pruszkowa. Radni PiS przygotowali uchwałę w sprawie uznania rolnictwa za priorytet prezydencji polskiej w UE. Zbliżają się wybory parlamentarne, więc partie polityczne uaktywniają się, także na poziomie samorządowym. Gminy nie mają wpływu na decyzję rządu, ale jest okazja, żeby sobie pogadać. I pogadaliśmy sobie, raczej personalnie, niż ad rem. Na zakończenie dyskusji radny PO Wojtek G. wyskoczył z tekstem o badaniach psychiatrycznych Jarosława Kaczyńskiego. Spowodowało to nagłe poruszenie wśród radnych PiS. Jeden z nich wyszedł na korytarz, co w swoim gronie zinterpretowaliśmy, że telefonuje po wsparcie. Do rękoczynów tym razem nie doszło, ale jak to u nas mówią, co się odwlecze, to nie uciecze. Im bliżej wyborów, tym będzie ciekawiej.

Zajęliśmy się też sprawą dwóch próśb o odstąpienie od żądania zwrotu bonifikaty udzielonej przy sprzedaży mieszkań. A konkretnie: można wykupić mieszkanie komunalne z bonifikatą 75 procent, czyli za jedną czwartą wartości. Warunkiem jest, że nie można tego mieszkania sprzedać przez 5 lat. A tu ktoś sprzedał i chciałby zatrzymać bonifikatę. Zgody nie wyraziliśmy, bo zapis w regulaminie sprzedaży mieszkań jest bardzo precyzyjny – trzeba tylko umieć czytać ze zrozumieniem. Albo poprosić kogoś o pomoc.

Inne sprawy dotyczyły zmian w budżecie, przeniesienia pieniędzy z inwestycji na inwestycje. Czyli samorządowa rutyna.

12 VI 2011
Szantowanie w remizie
W dniu 20 czerwca (poniedziałek) o 19.30 odbędzie się spotykanie - wspólne śpiewanie piosenek żeglarskich. Miejsce: remiza strażacka w Nowej Wsi (ul. Górna 2). Tytuł: Żagli piękny wiek. Piosenka żeglarska i gawędy o żeglarzach. Spotkanie organizują ludzie z Nowej Wsi w ramach akcji sąsiedzkiej.

30 V 2011
W okolicach Rady Miejskiej
W czwartek podczas Sesji Rady Miejskiej, radni udzielili absolutorium Prezydentowi Miasta Pruszkowa za 2010 rok. Dwudziestu radnych było "za", a dwóch głosowało "przeciw". Absolutorium jest swoistą oceną tego, jak prezydent/burmistrz/wójt wydawał publiczne pieniądze.
Prócz tego radni przyjęli kilka uchwał dotyczących spraw finansowych, uporządkowali przepisy dotyczące opłat za przedszkola (miesięczne opłaty wzrosły o około 10 zł za dziecko), podjęli dwie uchwały w sprawie skarg na działania urzędników miejskich. Jedna skarga była bezzasadna, natomiast druga została uznana za zasadną.
Sprawa ta dotyczyła handlu płytami nagrobkowymi. Nagrobki przyjeżdżały z Chin i były składowane na działce przeznaczonej pod budowę domu jednorodzinnego (plan zagospodarowania nie dopuszcza w tym miejscu możliwości składowania i handlu tego rodzaju towarem). Duże samochody ciężarowe tarasowały wąską osiedlową uliczkę i niszczyły jej nawierzchnię. Przez prawie rok od momentu pierwszego zgłoszenia niewiele się zmieniło. Jeden z mieszkańców poskarżył się w końcu na bezczynność straży miejskiej. Komisja Rewizyjna sprawę rozpoznała i  przyznała rację skarżącemu, a Rada Miejska przegłosowała stanowisko komisji.

Z pruszkowskich aktualności można dodać, że:
1. Niedługo rozpocznie się remont ul. Helenowskiej i  ul. 2-go Sierpnia. Wykonana zostanie nowa jezdnia, miejsca parkingowe i chodniki.
2. Działa już nowa fontanna w Parku Sokoła przy placu zabaw. Fontannę zdobią cztery rzeźby postaci dziecięcych, wykonane przez Dorotę Dziekiewicz-Pilich.
3. Hotel Ideal przy stadionie Znicz, zarządzany przez państwową firmę, ma problemy. Chcą zlikwidować hotel i zamienić go na zakład opiekuńczy dla osób z chorobą Alzheimera. Cel szczytny, ale hotel od początku był przewidziany jako element zespołu obiektów sportowych, pozwalający na zakwaterowanie i treningi.
4. Znalazł się inwestor, który na działce między Szkołą Podstawową nr 6 a torami WKD chciałby wybudować hotel.
16 V 2011
Wydeptane ścieżki
Są takie na każdym osiedlu, w każdym parku. Są potwierdzeniem tego, że ludzie ułatwiają sobie życie wbrew tym, którzy próbują je skomplikować. Są, używając technicznego określenia, optymalnym rozwiązaniem komunikacyjnym, w dopełniającym wizję artystyczną projektantów.
Bo to jest tak. Jakiś architekt projektujący park czy osiedle, wymyśla sobie chodniki. I chce, żeby ludzie chodzili zgodnie z jego wizją. Niekiedy te wizje są tak artystyczne, że rzadko kto zadaje sobie trud chodzenia po chodniku. A przecież chodniki są dla ludzi, a nie ludzie dla chodników. Dlatego później życie weryfikuje umiejętności takie projektanta, który nie umiał przewidzieć, którędy będą chodzić ludzie. A może umiał przewidzieć, tylko w swej pysze chciał ich zmusić do chodzenia tą właśnie drogą. W odpowiedzi powstają przedepty, które są triumfem ludzkiej niezależności nad oderwaną od życia koncepcją biura projektowego.
A potem te przedepty próbują likwidować: sadzą krzaki, stawiają barierki. Tak jak między blokami przy ul. Lipowej: toporne barierki z wygiętych, pomalowanych na żółto rur, zastawiające ścieżkę, która tam była od niepamiętnych czasów. I nic to nie dało, bo ludzie już znaleźli sobie inny skrót.
Moim zdaniem tam, gdzie chodzą ludzie, powinno kłaść się chodniki, a nie stawiać barierki. Nie na miejscu są narzekania, że ludzie nie chodzą po chodniku, tylko krótszą drogą. To świadczy o arogancji narzekających, którzy wyobrażają sobie, że mają prawo utrudniać życie innym.

23 IV 2011 (2)
Dwa sporty
W 2010 r. z budżetu miasta wydano 3 334 000 zł na dofinansowanie działalności klubów  sportowych w Pruszkowie. Z tego 1 120 000 zł trafiło do 12 klubów na sport dzieci i młodzieży, a pozostała kwota, czyli 2 214 000 zł, poszła do ośmiu klubów na tzw. sport kwalifikowany, czyli po prostu na sport zawodowy. Z tego 1 334 000 zł (czyli więcej niż na dzieci i młodzież) wypłacono na stypendia, czyli inaczej pisząc – na dodatkowe pensje dla ludzi, którzy zdecydowali się w ten sposób zarabiać na życie.

Proporcje są więc następujące: dwie trzecie dla zawodowców, a jedna trzecia na dzieci i młodzież. Moim zdaniem proporcje powinny być odwrotne. Priorytetem dla samorządów lokalnych powinien być rozwój fizyczny dzieci i młodzieży, a nie dopłacanie do pensji dorosłym ludziom, którzy zdecydowali się w celach zarobkowych biegać, pływać czy też skakać. Jak będą w tym dobrzy, to znajdą się sponsorzy, a jak nie – to jest przecież tyle innych przydatnych zawodów. Dlaczego mają płacić im także ci, których ich wyczyny nie pasjonują?


Największym beneficjentem dotacji na sport zawodowy jest piłka nożna w MKS Znicz (927 600 zł) oraz koszykówka kobiet (538 800 zł) i mężczyzn (490 400 zł). Do tego należy wziąć pod uwagę, że każda godzina wynajmu hali sportowej i boiska (które są własnością gminy), jest w 44 procentach dotowana przez samorząd. Szacuję, że to kolejne pół miliona.


Mimo tych dotacji (łącznie 2,7 miliona w 2010 r.), sportowcy liczą zapewne na więcej w przyszłych latach. A więcej raczej nie będzie, bo nadchodzi czas spłaty kredytów przez miasto. Trzeba zatem szukać sponsorów, albo też zmienić pracę.

23 IV 2011 (1)
Jednodniowe Dni Pruszkowa
W tym roku Dni Pruszkowa będą trwały jeden dzień. Powodem jest wzrost podatków zafundowany nam przez Donalda Tuska i jego wesołą gromadkę. Do tej pory występy zespołów artystycznych były zwolnione z VAT-u. Od 1 stycznia tego roku trzeba jednak zapłacić o 23 procent więcej. W budżecie Pruszkowa na 2011 r. uchwalonym jeszcze w grudniu, przewidziano kwotę taką, jak w ubiegłym roku. Teraz po podliczeniu wydatków okazało się, że wystarczy co najwyżej na półtora dnia imprezy.
POdziękujmy komu trzeba przy okazji najbliższych wyborów do parlamentu.

30 III 2011
Unijna kasa
Do tej pory Pruszków dostał pieniądze na dofinansowanie trzech iwestycji:
- przebudowa ul. Kraszewskiego - koszt 7,2 mln zł, dotacja 2,5 mln zł
- przebudowa ul. Andrzeja - koszt 775 tys. zł, dotacja 530 tys. zł
- przebudowa ul. Kopernika - koszt 860 tys. zł, dotacja - 630 tys. zł.

Dotacja na bezprzewodowy internet w kwocie 3,6 mln zł została przyznana, ale nie wypłacona. Urzędnikom przyznającym dotacje nie podoba się, że internet obejmuje swoim zasięgiem niektóre budynki mieszkalne. Według nich, to niezdrowa konkurencja dla firm dostarczających płatny dostęp do internetu. Nie jest ważne, że w miejskim projekcie są ograniczenia prędkości do 256 kb/s i pojedynczej sesji do 30 minut przy ogólnodostępnym logowaniu. Urzędnicy unijni zastanawiają się, czy nie doszło do naruszenia przepisów.

Dofinansowania nie dostało za to nowe przedszkole ze żłobkiem na osiedlu Prusa, budowa ścieżek rowerowych (wspólny projekt 7 gmin) oraz modernizacja Parku Mazowsze (na Żbikowie). Te dwa ostatnie dostły dobre oceny, lecz zabrakło unijnej kasy. Pruszków złożył odwołanie - czekamy na decyzję.

Z nowych rzeczy czekamy na ocenę dwóch zadań:
- termomodernizacja Przedszkola nr 3 i Gimnazjum nr 3 (całość 2,3 mln zł, dotacja 1,5 mln zł)
- słoneczne dachy Pruszkowa - kolektory słoneczne dla mieszkańców (całość 7,2 mln zł, dotacja 4 mln zł).

Planujemy jeszcze wystąpić o dotację rekultywacji byłego wysypiska (Góra Żbikowska) i przedłużenia ul. Powstańców.

Łaska unijna na pstrym koniu jeździ, a przyznawanie dotacji zależy od sytuacji politycznej. Ogólnie nikt nic nie wie. System jest chory i wszyscy go krytykują, ale korzystać z niego trzeba. Niestety.

28 II 2011
Rodzina kontra urzędnicy
Ustawa  o zapobieganiu przemocy w rodzinie zobowiązuje samorządy do powołania Zespołu Interdyscyplinarnego do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie (ZIPPR), niejako wymuszając tym samym na radnych współpracę we wprowadzaniu w życie tych anty-rodzinnych przepisów. Ja do tego ręki nie przyłożę i dlatego podczas ostatniej sesji głosowałem przeciw powstaniu ZIPPR, podobnie jak 10 innych radnych. Dzięki temu zespół do spraw inwigilacji rodziny, póki co, w Pruszkowie nie istnieje.
Ustawa weszła w życie w połowie 2010 r. Mimo sprzeciwu autentycznie pro-rodzinnych środowisk, w wielkim pośpiechu, głosami PO i SLD, podpisana przez B.Komorowskiego.
O szkodliwością tej ustawy napisano już wiele. Przytoczę jeden szerszy cytat. Inne można znaleźć w internecie.

[...] groźna jest definicja przemocy: „należy przez to rozumieć jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste (…), w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne”. Mało ma to wspólnego z potocznym pojęciem przemocy.
Przecież zaprowadzenie malucha siłą do domu, nie mówiąc już o klapsie, narusza jego nietykalność cielesną. Zabranie podpitej nastolatki z dyskoteki – wolność seksualną (jeszcze kilka lat i się okaże, że jest to obok gwałtu „przestępstwo przeciw wolności seksualnej”). Skarcenie małolata za głupotę może być uznane za naruszenie godności, a pozbawienie kieszonkowego albo rezygnacja z kupna komputera za źródło moralnego cierpienia. Ustawa zabrania karania i ganienia, narzucając permisywność!
To wszystko może być według ustawy powodem do szpiegowania rodziny, założenia jej przez gminną jaczejkę (pardon, zespół lub grupę) niebieskiej karty, gromadzenia poufnych danych, w tym o stanie zdrowia. I to w tajemnicy przed zainteresowanymi.

A tak na prawdę to nie rodzina jest problemem, tylko jej brak:
Statystyki hiszpańskie, na które powołał się ostatnio Europejski Instytut Polityki Rodzinnej (FPI), a także hiszpańska gazeta „ABC”, wskazują, że chociaż tylko 11 proc. par żyje bez ślubu, to przypada na nie aż 58 proc. wszystkich przestępstw związanych z tzw. przemocą domową. Na każdy jeden nakaz ochrony wydany w przypadku małżeństwa przypada aż 10 takich nakazów w przypadku luźnych związków.
Statystyki rządowe pokazują również, że na każde jedno zabójstwo dokonane w małżeństwie przypada aż 12 zabójstw popełnionych w związkach pozamałżeńskich. Ponadto, w ostatnich latach odnotowano wyraźny wzrost liczby zabójstw w konkubinatach – aż o 45 proc., a ich spadek w związkach małżeńskich o 15 proc.
W Wielkiej Brytanii oficjalne pismo ministerstwa sprawiedliwości „British Crime Survey” pokazuje, że mężatki są najmniej narażone na wystąpienie przemocy domowej

I tyle, jeśli chodzi o przemoc w rodzinie.
Mamy płodzić dzieci, a później płacić za ich utrzymanie. Wychowywać nam już ich nie wolno. Wychowaniem naszych dzieci zajmą się urzędnicy. A jak się zbuntujemy, to wsadzą nas do więzienia na podstawie anonimowego donosu "życzliwego" sąsiada, który podsłuchuje pod drzwiami.
23 II 2011
Ostatnie wieści
Na szybko - kilka informacji:
1. W tym roku zostanie zmniejszona (do 40%) bonifikata na wykup mieszkań komunalnych, będących własnością gminy Pruszków. Osoby, które chcą skorzystać z aktualnej bonifikaty (75%) powinny się pośpieszyć.
2. Rozbudowa Liceum im. Zana najprawdopodobniej ograniczy się do istniejącego terenu szkoły. Persektywiczne plany (patrz mapka we wpisie z 16 I 2011) okazały się być tylko  częścią kampanii wyborczej Starosty.
3. Tor kolarski, będący własnością Polskiego Związku Kolarstwa, jest tak zadłużony, że odcięto dostawy energii do obiektu. Minister Sportu i Turystyki jednak podjął decyzję, że zapłaci rachunki. Jest jednak warunek, że PZKol musi wymienić władze, bo obecny zarząd z prezesem Szurkowskim na czele, nie daje sobie rady z takim wyzwaniem, jak utrzymanie najnowocześniejszego toru kolarskiego w Europie.
4. W tym roku 68. Tour de Pologne wyruszy z Pruszkowa do Krakowa. Wczoraj podpisano umowę na organizację startu tej imprezy (relacja).
5. Ulica Prusa, między ul. Zimińskiej-Sygietyńskiej a wiaduktem, zostanie poszerzona o dwa dodatkowe pasy. Może w tym roku.
6. Wkrótce ruszy budowa przedłużenia ul. Powstańców, łączącego Al. Wojska Polskiego z ul. Prusa. Potem nastąpi wykonanie ostatniego odcinka: między ul. Komorowską, a ul. Lipową.
7. Starostwo powróciło do koncepcji budowy parkingowca na ul. Niepodległości przy ul. Szopena (patrz wpis z 25 XI 2009). Przypomnę, że radni miejscy nie godziła się wtedy na tę lokalizację. I z tego co się orientuję, ich stanowisko nie uległo zmianie.
8. W niedzielę 27 lutego o godz.11.00, w kościele pw. św Edwarda w Pruszkowie, odbędzie się Msza Święta w intencji tragicznie zmarłego w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem księdza Romana Indrzejczyka z odsłonięciem tablicy poświęconej Jego pamięci.

3 II 2011
Styczniowa sesja
Na ostatniej Sesji RM w Pruszkowie zdecydowaliśmy się przeznaczyć pieniądze na wykup dwóch kamienic. Jedna z nich mieści się przy ul. Daszyńskiego, zostanie wyremontowana i będzie przeznaczona do zapewnienia mieszkań rodzinom z budynku przy ul. Stalowej 16, w którym w lisopadzie ubiegłego roku zawaliła się ściana. Dodatkowo trzeba gdzieś zakwaterować rodziny z pożaru przy ul. Suchej, który 25 stycznia strawił drewniany budynek. Druga kamienica do wykupu, to budynek pod adresem Kościuszki 44 (z księgarnią na dole). Przez lata zarządzany był przez miasto, lecz w ostatnim czasie odezwali się właściciele i przejęli kamienicę. Ponieważ zamieszkuje tam kilkanaście rodzin, zdecydowaliśmy się nabyć budynek, bo nie ma gdzie przekwaterować mieszkańców.

Podjęliśmy uchwałę o cenach biletów  na przejazd komunikacją miejską. Bilet zwykły 3 zł, ulgowy 1,5 zł. Na liniach, które będą obsługiwane przez warszawski ZTM (między innymi linia z Osiedla Staszica do PKP), będzą honorowane bilety warszawskie od jednodniowego w górę.

Przy okazji radni z klubu PO przygotowali trzy projekty uchwał. Prawnik ocenił, że są niezgodne z prawem, lecz mimo to Platforma próbowała przepchnąć te uchwały. Nie przepchnęła. Może wrócimy do nich później, jak po poprawkach będą zgodne z przepisami.

A tak poza sesją - na 2012 kolej chce zmodernizować linię Warszawa - Łódź. Wiąże się to z kilkoma inwestycjami na terenie Pruszkowa, o czym można poczytać tutaj.

16 I 2011
Pomysł na Zana
Za liceum im. Zana odpowiedzialny jest powiat pruszkowski. Szkoła jest stara, wymaga modernizacji. Starosta ma pomysł na rozbudowę, który przedstawiono w piśmie skierowanym do Prezydenta Pruszkowa. Pomysł wygląda tak, jak na przedstawionym niżej planie: rozbudować szkołę aż do ulicy Kościuszki, po obu stronach ulicy Obrońców Pokoju. Propozycja zakłada zagospodarowanie działek prywatnych, działki miejskiej, działek TBS „Zieleń Miejska” oraz fragmentu ul. Obrońców Pokoju. Widać rozmach i dobre chęci, ale... jest kilka „ale”.

ale... 1) TBS na swojej działce przy ul. Obrońców Pokoju chce budować mieszkania. Jest już projekt budowlany i większość uzgodnień, a spółka zaciągnęła kredyt inwestycyjny. Powstaje lista osób, które w przyszłości tu zamieszkają.
ale... 2) w budynkach stojących na działkach pod rozbudowę szkoły zamieszkują 33 rodziny. Starosta zwróciła się do Prezydenta Miasta o zapewnienie mieszkań dla tych rodzin. Zamysł Starosty jest prosty: miasto sfinansuje mieszkania, a wtedy powiat wykupi działki z budynkami, w których nikt już nie mieszka.
ale... 3) ul. Obrońców zostanie odcięta od ul. Kościuszki. Stanie się ślepą ulicą, co pogorszy i tak trudną sytuację komunikacyjną w tym rejonie.



W myśl koncepcji wypracowanej w starostwie, rozbudowa liceum im. Zana miałaby nastąpić kosztem terenów mieszkaniowych i części ulicy Obrońców Pokoju. Spółka miejska TBS „Zieleń Miejska” musiałby zrezygnować z budowy kilkudziesięciu mieszkań, a mieszkańcy prywatnych domów mieliby zostać wykwaterowani na koszt miasta do 33 mieszkań komunalnych. Część ulicy Obrońców Pokoju zajęto by pod rozbudowę liceum, przez co stałaby się ona ślepą ulicą, co utrudniłoby dojazd, do znajdujących się przy niej, przedszkola i szkoły podstawowej.


Coś mi się zdaje, że nierealna propozycja Starosty ma jeden podstawowy cel: odsunąć sprawę modernizacji Zana na kolejne lata. Wkrótce z niewinną minką ktoś powie: „przecież my chcieliśmy, ale miasto się nie zgodziło”. I tak to się kręci – ktoś rżnie głupa, licząc na ludzką naiwność i zaufanych klakierów, a problem Zana jak był, tak będzie...

31 XII 2010
IV sesja Rady Miasta
Budżet Pruszkowa na 2011 r. został przyjęty, głosami SPP i PiS. Radni PO byli przeciw, a na koniec zgłosili votum separatum. Oznacza to, że nie chcą mieć nic wspólnego z takim budżetem. Ich zdaniem budżet jest mało rozwojowy, a jedna z radnych PO dodała, że „nie jest to budżet jej marzeń”. Moich zresztą też nie. Marzenia mają to do siebie, że można zaszaleć – bez ponoszenia odpowiedzialności za te szaleństwa. W realu trzeba uważać.
W ostatnich latach wybudowano w Pruszkowie stadion z boiskami treningowymi (30 mln zł), nowe przedszkole (12 mln zł), trzy szkolne sale sportowe, wyremontowano Pałacyk Sokoła (12 mln zł), zmodernizowano Park Mazowsze na Żbikowie. Budowane są wodociągi i kanalizacja, nowe nawierzchnie ulic. W związku z tym z roku na rok rosną wydatki na utrzymanie. W 2007 r. na wydatki bieżące wydano 82 miliony zł, a w roku 2010 już prawie 123 miliony, czyli wzrost o połowę w ciągu czterech lat. Trzeba zacząć zwalniać.
Od około 10 lat Pruszków systematycznie brał kredyty inwestycyjne. Z dochodów własnych nie dało się zaspokoić oczekiwań. Ludzie mają nieograniczone oczekiwania, a zasoby są jakie są. W 2007 r. zadłużenie wyniosło 26,5 miliona złotych, a w 2010 już ponad 55 milionów. W przyszłym wzrośnie o kolejne kilkanaście. I będzie to ostatni rok, kiedy możemy pożyczać więcej, niż oddajemy. W 2012 katalog zadań inwestycyjnych trzeba będzie mocno ograniczyć. Będziemy mogli wtedy wydać 20 milionów złotych.
Rekordowy pod względem inwestycji był rok 2008 (56 mln zł, czyli 38% budżetu). W 2011 r. będzie skromniej (38 mln zł, czyli 23%). W dalszym ciągu to lepiej, niż średnia w polskich samorządach (około 16%). Budżet powiatu pruszkowskiego ma ten składnik na poziomie 12%.

Dobrze, że w 2007 r. nie posłuchaliśmy ówczesnych radnych z PO, którzy głosili, że „trzeba odważniej brać kredyty, bo jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej”. Jakbyśmy „brali odważniej”, to teraz byśmy budzili się z ręką w nocniku. A tak, to możemy powoli wyhamować i spokojnie zastanowić się – co dalej.
Tak w sprawach prywatnych jak i publicznych jestem zwolennikiem zasady, że nie wydajemy więcej, niż zarabiamy. Czyli żyjemy bez długów. Takie myślenie jest niepopularne. Obowiązuje zasada: jak dają, to bierz - później się będziesz zastanawiał nad spłatą. W Polsce zadłużają się wszyscy i wszędzie, a dług publiczny bije rekordy. A dokoła nas propaganda sukcesu. Czyli Tusk mówiący Gierkiem. I tyle w starym roku.

10 XII 2010
III sesja Rady Miasta
Na wczorajszej sesji Rady Miasta, złożył ślubowanie  pan Krzysztof Biskupski i tym samym rada obradowała w pełnym 23 osobowym składzie. Powołano komisje i wybrano przewodniczących:
Komisja Skarbu, Budżetu i Finansów - Józef Moczuło (SPP)
Komisja Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska - Mariusz Deptuszewski (PiS)
Komisja Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa - Mieczysław Maliszewski (SPP)
Komisja Oświaty, Kultury i Sportu - Krystyna Szydłak (SPP)
Komisja Rozwoju, Funduszy i Integracji Europejskiej - Jacek Rybczyński (SPP)
Komisja Zdrowia i Opieki Społecznej - Krzysztof Biskupski (SPP)
Komisja Rewizyjna - Jarosław Olszak (SPP).

Teraz radni pracują nad projektem budżetu na 2011 r., który ma zostać uchwalony na sesji w dniu 30 grudnia.

Inicjatywa przekazania pieniędzy z diet za poprzednią sesję, na dofinansowanie tablicy upamiętniającą księdza Romana Indrzejczyka, zyskała ostatecznie poparcie wszystkich 23 radnych. Z wiarygodnych źródeł wiadomo już, że zebrano wymaganą kwotę.

Po raz kolejny wróciła sprawa L.O. im. Zana. W wolnych wnioskach pojawiła się sprawa pisma, jakie starosta pruszkowski napisał do prezydenta Pruszkowa (do tej sprawy jeszcze wrócę). Obszernych wyjaśnień udzielali wiceprezydenci. Odpowiedzi
nie spodobały się jednemu z nowych radnych PO. Oburzył się i stwierdził, że to przecież nie jest rada prezydentów, tylko rada miasta, więc dlaczego prezydenci tyle mówią. Póki co - zostawiam to bez komentarza.

Było jeszcze o odśnieżaniu Pruszkowa, o pługach śnieżnych zgarniających powietrze a nie śnieg, o mandatach i wstrzymaniu płatności firmom, które nie wywiązały się z umowy o zimowym utrzymaniu ulic miejskich. Ale o tym może innym razem.

5 XII 2010
Sesja powiatowa - relacja z pierwszej ręki
Maria Makowska, nasza radna w Radzie Powiatu Pruszkowskiego, zaczęła prowadzić blog. Pierwszy wpis - to relacja z I sesji rady powiatu.
Zapraszam na www.mariamakowska.pl.


3 XII 2010
Tak niewiele wiem...
Im wyżej w szczeblach samorządowych - tym większe bagno. W mieście, to przynajmniej wiadomo - kto jest kto.
Tymczasem w powiecie - szkoda gadać. Moje gdybania odnośnie człowieka z PiS, który tak bardzo chciał współpracować z PO mogły być mylne. Nie byłem na sesji rady powiatu - jedynie na gorąco domniemywałem. Przyszłość zweryfikuje moje domysły - o czym jeszcze napiszę.
A poza tym wójt Grzyb (z Nadarzyna - stajnia PSL) przybył na sesję z orkiestrą i koszami kwiatów dla trzech pań władczyń... Nadarzyn, to jednak wiocha jest...


2 XII 2010
W Pruszkowie wybrano władze
Zarówno w mieście jak i w powiecie radni wybrali nowe władze.
W czwartek 2 grudnia odbyły się dwie sesje Rady Miasta. Na pierwszej wybrano przewodniczącego Rady Miasta. Został nim Henryk Wacławek z Samorządowego Porozumienia Pruszkowskiego. W tajnym głosowaniu poparli go wszyscy radni.

Henryk Wacławek był przewodniczącym Rady Miasta Pruszkowa od czerwca 2009 r. Wykazał się wielkim taktem i umiejętnością łagodzenia konfliktów, co jak się mieliśmy okazję przekonać, zostało docenione przez wszystkich.
Wiceprzewodniczącymi RM zostali wybrani Krzysztof Mazur i Józef Osiński z PiS. Otrzymali odpowiednio 17 i 20 głosów w tajnym głosowaniu.
Pod koniec sesji radny Andrzej Kurzela zrzekł się mandatu radnego, gdyż prezydent Jan Starzyński zaproponował mu funkcję zastępcy prezydenta Pruszkowa. Zgodnie z przepisami nie można być radnym i urzędnikiem podległym prezydentowi. W miejsce Andrzeja Kurzeli radnym zostanie Krzysztof Biskupski, który w okręgu nr 2 z listy SPP otrzymał kolejno największą liczbę głosów.
Zgodnie z przepisami zaprzysiężenie prezydenta miasta musi mieć miejsce na sesji zwołanej przez nowo wybranego przewodniczącego rady. Nowy przewodniczący drugą sesję zwołał w kwadrans po zakończeniu pierwszej. Jan Starzyński złożył ślubowanie i oficjalnie został prezydentem Pruszkowa.
Radni SPP i PiS postanowili przeznaczyć diety za drugą sesję na dofinansowanie wykonania tablicy pamiątkowej ku czci księdza Romana Indrzejczyka. Będzie to w sumie około 2 700 zł (180 zł x 15).
W grudniu planowane są jeszcze dwie sesje RM. Ten pośpiech wynika z konieczności uchwalenia jeszcze w tym roku budżetu miasta na 2011 rok. Brak zatwierdzonego budżetu spowodowałby w poważne problemy w początkach nowego roku.

W czwartek miała miejsce pierwsza sesja Rady Powiatu Pruszkowskiego. Starostą wybrana została ponownie Elżbieta Smolińska. W tajnym głosowaniu poparło ją 16 radnych na 26 obecnych na sesji. Wicestarostą będzie Agnieszka Kuźmińska z gminy Nadarzyn, która startowała z list Krajowej Wspólnoty Samorządowej (w rzeczywistości członek PSL, które w naszym powiecie list nie wystawiło).
Przewodniczącą rady została Urszula Wojciechowska z gminy Brwinów, która startowała z list Krajowej Wspólnoty Samorządowej.
Wynik wyboru starosty świadczy o tym, że prócz 11 radnych z PO i jednego z SLD oraz dwóch pań z KWS nagrodzonych stanowiskami, Elżbietę Smolińską dodatkowo poparły jeszcze dwie osoby z KWS lub z PiS.
Na długo przed wyborami mówiło się o powyborczej współpracy KWS z PiS w powiecie. W praktyce okazało się, kilka osób się wyłamało i w powiecie w dalszym ciągu będzie rządziła ta sama osoba, która zamiast konflikty rozwiązywać, konflikty stwarzała, zachowując się przy tym jak udzielna księżna. Powiatowi BMW odetchnęli z ulgą.
A te dwie osoby, które wsparły PO w tajnym głosowaniu - czyżby to byli Tomasz Osiński z Piastowa (lista KWS), który za nic nie chciał współpracować z PiS oraz Piotr Iwicki z Raszyna (lista PiS), który za wszelką cenę chciał współpracować z PO?

28 XI 2010 (2)
Powyborczo w mieście i w powiecie
Trwają rozmowy dotyczące współpracy w radach miasta i powiatu w nowej kadencji.
W Radzie Miasta Pruszkowa SPP i PiS ma łącznie 16 mandatów na 23, co zapewnia stabilną systuację na czas całej kadencji. Programy wyborcze obu ugrupowań są bardzo podobne, zatem nie powinno być problemu z zawarciem porozumienia. Trzecie ugrupowanie, czyli PO, nie jest zainteresowane współpracą z SPP.
Inauguracyjna sesja Rady Miasta Pruszkowa odbędzie się w czwartek 2 grudnia o godz. 17.oo w SDK przy ul. Hubala.
W Radzie Powiatu Pruszkowskiego, KWS i PiS mają łącznie 15 radnych na 27, co daje bezwzględną większość głosów. Oba ugrupowania wyraziły gotowość współpracy. Platforma Obywatelska nie chce współpracować z żadnym z tych ugrupowań i próbuje zorganizować większość w radzie poprzez pozyskiwanie pojedynczych radnych, proponując im w zamian stanowiska we władzach powiatu.
Termin sesji rady powiatu nie jest jeszcze znany. Sesja musi odbyć się najpóźniej do 2 grudnia.

28 XI 2010 (1)
Kto wygrał wybory samorządowe w Polsce?

W małych gminach do 20 tysięcy mieszkańców:
PSL             4 175 radnych
PiS              1 655 radnych
PO                 981 radnych
SLD               596 radnych
bezpartyjni 24 867 radnych (czyli 77% wszystkich mandatów).

W większych gminach powyżej 20 tysięcy mieszkańców:
PSL        198 radnych
PiS        762 radnych
PO             1 138 radnych
SLD        377 radnych
bezpartyjni   3 093 radnych (czyli 55% wszystkich mandatów).

W powiatach:
PSL               999 radnych
PiS             1 085 radnych
PO             1 315 radnych
SLD              493 radnych
bezpartyjni  2 398 radnych (czyli 38% wszystkich mandatów).

W sejmikach wojewódzkich:
PSL               93 radnych
PiS              141 radnych
PO              222 radnych
SLD              85 radnych
bezpartyjni     20 radnych (czyli 3,5% wszystkich mandatów).

W gminach bezsprzecznie wygrały komitety bezpartyjne. W powiatach jest ponad połowa (62%) przedstawicieli partii politycznych. Natomiast w sejmikach wojewódzkich rządzą partie polityczne. Samorządność na poziomie województw jest zatem iluzją. Taki był jednak zamysł reformy samorządowej z 1998 r., by zapewnić ciepłe posady działaczom partyjnym. Bo w parlamencie (sejm i senat) jest tylko 560 miejsc. Natomiast w sejmikach wojewódzkich jest dodatkowe 561 mandatów, które można zaproponować tym, którzy do parlamentu się nie dostali. Tak na marginesie – czy zbieżność miejsc w parlamencie (560) i w sejmikach (561) jest przypadkowa, czy też specjalnie pomyślano o swoistym azylu dla drugiego garnituru polityków, którym zabrakło szczęścia w wyborach krajowych?

22 XI 2010 (2)
Oficjalne wyniki wyborów w Pruszkowie
Rada Miasta: SPP - 11, PiS - 5, PO - 7.
Radni SPP:
okręg 1 - Adam Majewski, Mieczysław Maliszewski, Józef Moczuło
okręg 2 - Andrzej Kurzela, Jacek Rybczyński, Henryk Wacławek
okręg 3 - Karol Chlebiński, Zbigniew Habiera, Jarosław Olszak
okręg 4 - Eugeniusz Kulpa, Krystyna Szydłak

Rada Powiatu: KWS - 8, PiS - 7, SLD - 1, PO - 11
W Pruszkowie: KWS - 4, PiS - 2, SLD - 1, PO - 3.
Radni KWS z Pruszkowa: Maria Makowska, Krzysztof Rymuza, Ewa Sowa, Jan Starzyński